Z historii muzyki: GTR "Hackett To Bits"

 




W roku 1986 wydany został jedyny studyjny album efemerycznej formacji GTR. Choć często była ona określana mianem supergrupy, to tak naprawdę mianem rockowych gwiazd mogli pochwalić się jedynie dwaj jej współzałożyciele – Steve Howe oraz Steve Hackett. Panowie, obydwaj wybitni gitarzyści, zdobywali swoje muzyczne laury jeszcze w latach 70tych, zapisując się na stałe w historii rocka progresywnego, grając w – odpowiednio – YES i GENESIS.

Najciekawszym fragmentem eponimicznego debiutu GTR jest moim zdaniem najkrótszy w zestawie, instrumentalny "Hackett To Bits", autorstwa Hackett'a oczywiście. Tytuł owego nagrania niewątpliwie budzi skojarzenia z bardzo podobnie zatytułowanym "Hackett To Pieces", pochodącym z wydanego cztery lata wcześniej solowego albumu gitarzysty, "Highly Strung". Trop ten jednak jest mylny. Naprawdę bowiem, "Hackett To Bits" jest swoistą "przeróbką" innego utworu z dyskografii Steve'a Hacketta. A mowa o tytułowym utworze z jego drugiej solowej płyty, "Please Don't Touch". Jak dla mnie, ta auto-reinterpetacja wypadła nad wyraz udanie. Oto bowiem Hackett, bogatszy o kilka lat muzycznego doświadczenia w zakresie komponowania, "wyciągnął" ze swojego starego dzieła to co najlepsze, samą esencję. Nieco inaczej ułożył muzcyzne "klocki". Mając możliwość przedstawienia swojej muzycznej wizji na nowo, przedstawił utwór bardziej intrygujący i przekonujący. A choć przez czas trwania, zamykający się w czasie niewiele ponad 2 minut, można go traktować jako miniaturę, to uwierzcie – dzieję się w nim na tyle wiele, żeby zachwycać się nim wciąż i wciąż i...

Komentarze

Popularne posty