Z historii muzyki: NAPALM DEATH "Live Corruption" (1990 / 1993)

 



W dniu 30 czerwca 1990 roku zespół NAPALM DEATH zagrał koncert w Salisbury Arts Centre. Szczęśliwie dla wszystkich, występ ten został udokumentowany zarówno w wersji audio, jak i wideo. Te zapisy okazały się niezwykle cennym skarbem, którego wartość rośnie wraz z upływem czasu...

NAPALM DEATH grali już wówczas w swoim tzw. złotym składzie, który przedstawiał się następująco: Mick Harris, Shane Embury, Mark "Barney" Greenway, Jesse Pintado oraz Mitch Harris. Fakt "posiadania" dwóch gitarzystów w grupie przyczynił się wtedy do wzmocnienia kursu na "death metal", którym to poprzedni skład Napalmów zaczął się "interesować" już na wydanej w 1989 roku EP "Mentally Murdered". Jednakże...

...zarejestrowany w Salisbury koncert ukazywał Anglików w wyjątkowo interesującym momencie ich działalności. Co prawda, materiał na album "Harmony Corruption" był już zarejestrowany, a sama płyta trafiła na rynek już w następnym miesiącu, lecz w związku z tym faktem, większość utworów w ówczesnej setliście stanowiły utwory z wcześniejszych wydawnictw. W tym przypadku przedstawiało się to następująco: pięć z albumu "Scum" (Life?, The Kill, Control, Success? oraz tytułowy), aż sześć z "From Enslavement To Obliteration" (Unchalleged Hate, Lucid Fairytale, Social Sterility, Practice What You Preach, Mentally Murdered, utwór tytulowy), ultrakrótki "Dead" zamieszcozny pierwotnie na singlu "The Curse", dwa z EP "Mentally Murdered" (Walls of Confinement i Rise Above). Tak więc, na łączną liczbę 19 utworów, zaledwie 5 było wówczas nowych, a były to: If the Truth Be Known, Malicious Intent, Suffer the Children, Extremity Retained, Mind Snare...

Wszystkie stare utwory wymienione powyżej, wykonywane przez pięcioosobowy skład brzmiały zdecydowanie lepiej niż w oryginale. Oritnacja na death metalową moc jedynie zwielokrotniła brutalność przekazu. Było to słyszalne zwłaszcza tych momentach, kiedy Mick zaczynał grać "gęste blasty" na perkusji, a wtórujący mu gitarzyści rozpędzali się do zawrotnych prędkości, rozpętując iście niszczycielski żywioł. Muzycy potrafili przy tym zachować precyzję wykonawczą, co po dziś dzień wzbudza podziw. Spore znaczenie w tym wszystkim ma również fakt, że osoby odpowiedzialne za kwestię brzmienia również stanęły na wysokości zadania – koncertowy brud nie koliduje z wystarczającą w tym przypadku "przejrzystością". Co również ważne, "Barney" w dziedzinie "growlingu" radził sobie bez porównania lepiej niż jego poprzednik w grupie, Lee Dorian. Nowy wokalista Napalmów operował bardzo silnymi głębokim głosem, jego artykulacja była jednak o wiele bardziej "zrozumiała" i urozmaicona niż jednostajne i monotonne "wyziewy" Doriana. Warto jednak w tym momencie zaznaczyć, że dokładnie te same argumenty, kóre ja rozpatruję jako pozytywy, zniechęciły do nowego wcielenia NAPALM DEATH wielu grind corowych purystów, dla których zespół stał się w tamtym czasie zbyt komercyjny...

Gwoli sprawiedliwości, trzeba przyznać, że również te utwory, które swoją oficjalną premierę miały dopiero na "Harmony Corruption", w wersji koncertowej wypadają korzystniej niż ich studyjne pierwowzory. Zespół zagrał je nieco szybciej, dzięki czemu zyskała dynamika tych kompozycji. Dodatkowo – na wspomnianym albumie, w miksie wysunięto zbytnio "do góry" perkusję, która nieco zagłuszała pozostałe instrumenty. W przypadku opisywanego koncertu nie ma takiego problemu...

Płyta z zapisem koncertu wydana została dopiero w roku 1993, kiedy skład zespołu był już inny – Mick'a Harrisa zastąpił za perkusją Danny Herrera. Wcześniej, bo jeszcze w grudniu 1990 roku na rynek trafiła tak samo zaytułowana kaseta wideo. Na taśmie VHS utrwalono kilka utworów więcej niż w wersji audio, co czyni tę wersję jeszcze ciekawszą. Poza tym oczywiście, że jeżeli jest możliwość obejrzenia koncertu, chociażby w domowych pieleszach, należy z niej skorzystać. Co i Wam polecam uczynić, zwłaszcza, że "Live Corruption" w wersji wizualnej można obecnie znaleźć nawet na YouTube.

Komentarze

Popularne posty