Słowem o muzyce: URIAH HEEP "Confession"

 




"I'm so sorry for the things I've done
And the times that went a little wrong..."
Takimi szczerymi i intymnymi słowami rozpoczyna się spowiedź artysty... A dokładniej – są to pierwsze wersy tekstu utworu "Confession" zespołu URIAH HEEP. Utworu niezwykłego, o którym trudno jest napisać cokolwiek sensownego poza tym, iż jest to muzyczna poezja...
Łatwo jest to nagranie przeoczyć – trwa niewiele ponad 2 minuty. Pozornie, "Confession" może wydawać się błahostką. Pierwsza zwrotka "zbudowana" jest na prostym patencie – wokalista śpiewa na tle nieskomplikowanego, fortepianowego podkładu. Uderzający jest jednak ładunek emocjonalny, zaklęty w głos Davida Byrona – słychać skruchę, żal, melancholię... Zwrotka druga jest w swojej konstrukcji niemalże bliźniacza, z tym że w pewnym momencie Byron zyskuje "asystę" chóru, którego krótka wokaliza "wyczarowuje" przepiękną harmonię...
"Every living day you fill my heart with a breath of spring
And I search the universe for some joy that I can bring to you"
W momencie, gdy ten sam, wspomniany wcześniej, chór zaczyna "nieść" na swoich głosach melodię i słowa refrenu, "Confession" nabiera wymiaru metafizycznego. Refren zaśpiewany jest dwukrotnie, po czym następuje bardzo proste, lecz niewykle efektowne zakończenie...
Po pierwszym razie słuchacz zauważa u siebie opad szczęki. A momentalnie odczuwalny głód piękna tego utworu zmusza do ponownego słuchania, raz za razem. Wielkie brawa należą się twórcy "Confession", którym był Ken Hensley. Niestety, omawiana miniatura od zawsze niknie w cieniu najpopularniejszych dzieł URIAH HEEP, czyli "Lady in Black" oraz "July Morning".
Warto poświęcić kilka chwil, by zastanowić się nad treścią tekstu "Confession". Na pierwszy rzut oka jest to wyznanie win i przeprosiny skierowane do ukochanej. Nie daje mi jednak spokoju myśl, że jest w tym drugie dno. A gdyby przyjąć, że adresatką tych słów jest również spersonifikowana muzyka, która była przecież tak istotna w życiu Davida Byrona? Trzeba przecież wziąć pod uwagę, że w tamtym czasie, Byron już od kilku lat zmagał się z silnym uzależnieniem alkoholowym. Podobno zdarzały się koncerty, kiedy wychodził na scenę zamroczony. Być może Byron przepraszał również za to, że wybrał złudne uroki nałogu ponad przymioty sztuki... Wokalista prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, przynajmniej podświadomie, że jego dni w URIAH HEEP są policzone. Ostatczenie przecież, wydana w roku 1976 płyta "High and Mighty", okazała się być ostatnim albumem zespołu, w którego nagraniu David Byron wziął udział. Zaś "Confession" płytę tę zamyka, stając się jednocześnie wspaniałym zwieńczeniem pierwszego okresu działalności grupy. W takim kontekście, "Confession" nabiera jeszcze głębszego znaczenia...
Ciekawostką związaną z płytą "High and Mighty" jest fakt, iż była to druga i ostatnia płyta URIAH HEEP nagrana w składzie, w którym funkcję basisty pełnił John Wetton. Tak, ten sam, który wcześniej zasłynął graniem w KING CRIMSON, a w krótce miał zostać współinicjatorem powstania formacji U.K...


Komentarze

Popularne posty