Słowem o muzyce: SARCOFAGO "I.N.R.I." (1987)
"W czym więc tkwił fenomen "I.NR.I."? Chyba w tym, że była to jedna z najbardziej bezkompromisowych płyt drugiej połowy lat osiemdziesiątych, łącząca wulgarność MOTORHEAD, diaboliczność VENOM z pierdolnięciem death metal i niemal punkową prostotą i ekspresją. Ta płyta to po prostu zaklęta w krążek nienawiść..." - tak na temat debiutanckiej płyty zespołu SARCOFAGO pisał Jarosław Szubrycht w legendarnym już fanzinie I AM DEATH. Nawet po dłuższym zastanowieniu, można się ze stwierdzeniem redaktora Szubrychta jedynie zgodzić - dość nadmienić, że wydane w tym samym roku "Scum" NAPALM DEATH, jawi się zgoła niewinnie w konfrontacji z "I.N.R.I."...
"To nie jest długa płyta, nie brzmi zbyt dobrze, a kompozycje do najambitniejszych nie należą" – to kolejny fragment recenzji z I AM DEATH, który warto przytoczyć dla lepszego zobrazowania tego, z czym mamy do czynienia słuchając "I.N.R.I.". Na program płyty złożyło się 9 utworów, których czas trwania ledwo przekroczył 28 minut. W tym względzie, SARCOFAGO przebili nawet SLAYER. Niezbyt dobre brzmienie było wynikiem pracy J.G. Studio, które spełniało chyba funkcję nadwornego studia nagrań dla Cogumelo Records, firmy odpowiedzialnej za publikację "I.N.R.I.". Natomiast określenie kompozycji jako mało ambitnych, uznać można jedynie za eufemizm. Utwory z omawianej płyty są często wręcz prostackie, które to odczucie jest jedynie potęgowane przez niechlujne wykonastwo. Obecnie trudno zawyrokować, na ile to wszystko było działaniem celowym, a na ile wynikiem zatracenia się muzyków w pogonii za dźwiękową ekstremą.
Na brutalność przekazu SARCOFAGO, składały się również teksty. I tu ponownie posłużę się cytatem ze wspomnianego zina: "charakterystyczna poetyka tekstów zespołu, trzeba przyznać że choć oszczędna w środkach, to dosadna w wymowie i na swój sposób urzekająca. Tematyka? Satanizm, agresywne antychrześcijaństwo i dewiacje seksualne... a to wszystko podane w jak najbardziej drastycznej formie...". Nawet po blisko 40 latach od momentu wydania "I.N.R.I", rzeczone teksty mogą robić spore wrażenie.
Płytowy debiut SARCOFAGO okazał się być zwieńczeniem pierwszego okresu działalności grupy. Płyta nagrana została w składzie: Antichrist – wokale, Butcher – gitara, Incubus – gitara basowa, D.D. Crazy – perkusja. W okresie pomiędzy wydaniem "I.N.R.I." a EP "Rotting" w roku 1989, szeregi zespołu opuścili bracia Patrocinio, czyli Butcher i D.D. Crazy. Gitarzysta uważany był za tego członka grupy, kóry wykazywał się najbardziej ekstremalnym nastawieniem wobec propozycji artystycznych i jego odejście znalazło odzwierciedlenie w kolejnych nagraniach SARCOFAGO.
Mimo swoich "niedoskonałości", a o dziwo w dużej mierze również właśnie dzięki nim, "I.N.R.I." okazało się być dziełem niezwykle inspirujący dla młodszych zespołów – najpierw dla przedstawicieli tzw. Drugiej Fali Black Metalu, później dla "war metalowych" hord. Bluźniercze teksty, prostota kompozycji, brak nacisku na precyzję wykonawczą oraz celowo kiepskie brzmienie nagrań stały się wręcz czynnikami determinującymi to, czy dana grupa była uważana za "prawdziwą". Nie można oczywiście nie wspomnieć o charakterystycznym makijażu, w którym muzycy SARCOFAGO pozowali podczas sesji zdjęciowej, której efekt można ujrzeć na okładce wydawnictwa.
Zdaje się, że upływ kolejnych dekad wzmacnia jedynie legendarny status "I.N.R.I.", które bardzo często wymieniane jest jako jedna z najważniejszych płyt, już nie tylko w dziejach black metalu, lecz ektremalnej muzyki w ogóle. Na stronie Metal Archives album ten ma średnią ocen na poziomie 94%. W roku 2009 trafił na listę Najwspanialszych Black Metalowych Albumów Wszechczasów magazynu TERRORIZER.


.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz