Z historii muzyki: ROTTING CHRIST "Thy Mighty Contract" (1993)

 



Przewertowawszy moje zbiory oficjalnie wydawanych w Polsce magazynów muzycznych z roku 1993, nie znalazłem niestety żadnego wywiadu z zespołem ROTTING CHRIST. Udało mi się wyszperać tylko jedną recenzję wydanego właśnie w tym roku, pierwszego pełnowymiarowego albumu Greków – pomnikowego już "Thy Mighty Contract". Między innymi tak na jego temat pisał na łamach Thrash'em All Paweł Frelik: "...toczy się całkiem spokojnie, gdzie niegdzie pojawiają się klawisze, tempo jest raczej średnie, w każdym razie opętańczych nawalanek na bębnach tu niema. A raczej pojawiają się one na jakiś czas w każdym utworze, i wcale nie są aż tak zawrotnie szybkie." (cyt. za Thrash'em All 8/93).
Z przytoczoną powyżej charakterystyką "Thy Mighty Contract" nie do końca licuje otwierający płytę utwór, "The Sign of Evil Existence". Przede wszystkim, to krótkie (około 2 minut) nagranie jest utrzymane w tempie zdecydowanie szybkim, choć faktycznie nie ma tu mowy o żadnych "gęstych blastach". Gdy jednak dłużej się zastanowić, to "The Sign of Evil Existence" jest nie tylko najszybszym utworem na tym konkretnym wydawnictwie Greków – o ile pamięć mnie nie zawodzi, to już nigdy później ROTTING CHRIST nie nagrali nic równie gwałtownego. Co jeszcze sprawia, że "The Sign..." okazuje się nagraniem nietypowym nawet jak na ówczesny skład zespołu to fakt, iż głównym wokalistą był w tym przypadku Magus Wampyr Daoloth, Necromayhem zaś śpiewał jedynie w refrenach. Trzeba przyznać, że bardzo "jadowity" wokal Magusa, wspaniale podkreśla, czy raczej współtworzy iście opętańczy nastrój utworu...
Warto poświęcić chwilę na kwestię składu odpowiedzialnego za nagranie "Thy Mighty Contract". Wspomniany Magus Wampyr Daoloth (kojarzony bardziej jednak z NECROMANTIA), poza okazyjnym śpiewaniem, przede wszystkim obsługiwał instrumenty klawiszowe (może więc zaaferowany Pan Frelik po prostu nie zwrócił zbytnio uwagi na ich obecność na albumie). Głównym wokalistą grupy był (i nadal jest) Necromayhem, grający również na gitarze. Funkcję basisty pełnił Mutilator. Zaś za perkusją zasiadał Necrosauron. Tu w ramach małej dygresji – według niektórych źródeł, partie perkusji na "Thy Mighty..." zostały zarejestrowane przy użyciu automatu perkusyjnego. Wczytując się w inne relacje, można natomiast dowiedzieć się, że ścieżki perkusyjne nagrał jednak Necrosauron, z tym że korzystał z zestawu perkusyjnego wyposażonego w elektroniczne pady... W tej samej konfiguracji personalnej nagrana została starsza o rok EP "Passage To Arcturo", oraz wydany już w 1994 roku, album "Non Serviam"...
W specjalnym wydaniu magazynu Terrorizer poświęconym muzyce black metal, "Thy Mighty Contract" został sklasyfikowany na 20 miejscu na liście "Najwspanialszych black metalowych albumów wszechczasów". Na stronie Metal Archives, wydawnictwo to ma średnią ocen na poziomie 87%, co bez wątpienia należy uznać za wynik imponujący. Ja zaś, choć do całej płyty wracam już stosunkowo rzadziej niż w czasach młodości (chroniczny brak czasu), to za każdym razem, gdy tylko słyszę intro do "The Sign of Evil Existence", popadam w stan muzycznego amoku. Jest on dla mnie jedną z najwspanialszych emanacji black metalowego ducha w całej historii tegoż gatunku. Utwór musi być bardzo ceniony zarówno przez fanów ROTTING CHRIST, jak i sam zespół, o czym świadczy fakt, iż znalazło się dla niego miejsce na każdej oficjalnej koncertówce grupy.
Reasumując – polecam Wam "The Sign of Evil Existence", jak i cały album "Thy Mighty Contract", o ile tylko macie ochotę i odwagę "posmakować" muzyki, która odwołuje się do mrocznych zakamarków duszy i serca... Bo jak to niewykle trafnie ujął Paweł Frelik w cytowanej już recenzji, chodzi "o to, co sączy się powoli, wycieka szczelinami w muzyce i stopniowo oblepia wszystko dookoła. O to, co ukryte jest gdzieś głęboko..."(cyt. j.w.).


Komentarze

Popularne posty