Słowem o muzyce: TURBO "Smak ciszy" (1985)

 



Zapewne spora część starszych melomanów w naszym kraju, dobrze pamięta nazwę Klub Płytowy "Razem". Była to swoistego rodzaju muzyczna oficicyna wydawnicza, działająca pod egidą tygodnika "Razem". Płyty winylowe, wydawane pod auspicjami Klubu, były następnie rozprowadzane wśród jego zarejestrowanych członków. Natomiast ewentualne nadwyżki nakładów, trafiały do sprzedaży w księgarniach muzycznych. Za pośrednictwem KP "Razem", na polski rynek trafiło kilka płyt wykonawców zagranicznych: KILLER, WILDFIRE, CHARON, czy bardziej znanego WARLOCK. Większą część "katalogu" Klubu stanowiły rzecz jasna albumy polskich zespołów, takich jak: LOMBARD, MAANAM, AZYL P., KULT, SZTYWNY PAL AZJI, KOBRANOCKA, DEZERTER. Oprócz tego, Klub Płytowy "Razem" miał swoje zasługi w krzewieniu metalowej "zarazy" w Polsce. To za jego sprawą w ręce maniaków trafiło kultowe "666" zespołu KAT, debiut WILCZEGO PAJĄKA oraz drugi album TURBO – "Smak Ciszy".
Ostatnia z wymienionych płyt jest bez wątpienia wydawnictwem ciekawym, choć przy tym niepozbawionym wad. Przede wszystkim, portretuje ono TURBO w okresie przejściowym. Z jednej strony grupa była już otwarcie zafascynowana heavy metalem, o czym świadczyła chociażby zamieszczona na odwrocie okładki płyty winylowej dedykacja dla zespołu IRON MAIDEN. W duchu nagrań wspomnianych Anglików utrzymane są przede wszystkim instrumentalne "Narodziny demona", ale porywająco dynamicznie zagrany heavy metal usłyszeć można także w utworach "Wariacki taniec", czy zwłaszcza "Już nie z Tobą", gdzie zdaje się, że muzycy zerkają nieśmiało w stronę thrash metalu. Warte uwagi są również nieco bardziej stonowane "Cały czas uczą nas" oraz utrzymane w średnim tempie "Słowa pełne słów". Tyle po stronie plusów.
Drugi album TURBO jest też niestety świadectwem muzycznego niezdecydowania. Albowiem wszystkie utwory poza wymienionymi raczej chluby zespołowi nie przynoszą. Prześne "Wybieraj sam", nijakie "Czy mnie nie ma", knajpiane "Wszystko będzie O.K." - są jakby krokiem wstecz w muzycznym rozwoju formacji. Cięższą i zdecydowanie bardziej stylową muzykę znaleźć można było przecież na płycie "Dorosłe dzieci". Osobno potraktować należy metalową balladę "Jaki był ten dzień", która miała w sobie spory potencjał, co jednak zostało zmarnowane przez zbyt częste powtarzanie refrenu, co nigdy nie jest dobrym pomysłem aranżacyjnym.
Bardzo trafnie moim zdaniem scharakteryzował "Smak ciszy" Filip Bogaczyk, autor oficjalnej biografii TURBO. W jego opinii, drugi album "był raczej pewnego rodzaju rozliczeniem się z poprzednich lat (...) Bezwzględnie czuć na płycie dużą dozę kompromisu, stania okrakiem mięzy hard rockiem, na którym się zespół wychował, a marzeniem o heavy metalu, do którego drogę poznaniacy dopiero odkrywali. Z retrospektywnego punktu widzenia można stwierdzić, że była to płyta wybitnie przejściowa" (cyt. za Filip Bogaczyk "Zetrzyj krew i graj dalej. Historia zespołu TURBO", s. 142-143).
Zmiana zdecydowanie na lepsze dotyczyła wokalisty, Grzegorza Kupczyka. Barwa jego głosu była zupełnie inna niż na debiucie. Kupczyk zmienił również swoją ekspresję wokalną – jego śpiew często był agresywny, wokalista nie obawiał się "sięgać" po krzyk – najdobitniej słychać to w skomponowanym właśnie przez niego utworze "Już nie z Tobą", jednym z dwóch najlepszych fragmentów omawianego albumu. Podobno podczas tworzenia materiału na krążek, wokalista zasłuchiwał się w nagraniach RAINBOW, inspirując się stylem Ronniego James'a Dio. Ujmując całą rzecz krótko – to na "Smak ciszy" narodził sie TEN Kupczyk, który przynajmniej w latach 80. minionego stulecia był jednym z dwóch najlepszych wokalistów metalowych w naszym kraju.
Poza zmianami w sferze muzyki, "Smak ciszy" był pełnowymiarowym debiutem nowego składu TURBO. Z okresu "Dorosłych dzieci", poza Grzegorzem Kupczykiem, na pokładzie pozostali grający na gitarach Wojciech Hoffmann i Andrzej Łysów. Nowymi postaciami byli perkusista Alan Sors oraz grający na basie, Bogusz Rutkiewicz.
Album "Smak ciszy" został wydany w roku 1985, zarówno na płycie winylowej, jak i na kasecie magnetofonowej. Co ciekawe, kolejność utworów na każdym z tych nośników była nieco inna. Moim zdaniem, lepiej przemyślana i poukładana była ta w wersji winylowej. Gdy w końcu po wielu latach, bo dopiero w roku 2000, na rynek trafiło wznowienie już w wersji CD, posłużono się układem utworów z edycji winylowej. Natomiast w kolejnym wydaniu kompaktowym, z roku 2009, utwory poukładano w kolejności jak na wspomnianej kasecie.
Reasumując - choć w wielu momentach "Smak ciszy" może przyprawić o zgrzytanie zębów, jest to niewątpliwie klasyka naszego rodzimego, ciężkiego grania. Biorąc pod uwagę, że był to jeden z pierwszych metalowych albumów wydanych w naszym kraju, każdy fan tej muzyki powinien go znać. A czy go polubi, to juz zupełnie inna kwestia...


Komentarze

Popularne posty