Słowem o muzyce: BLACK SABBATH "Scarlet Pimpernel"
Gdy w 1987 roku na rynek trafił trzynasty studyjny album BLACK SABBATH, "The Eternal Idol", szybko został okrzyknięty najgorszym w dorobku zespołu. Moim zdaniem zupełnie niesłusznie, ale to temat na zupełnie inną opowieść. Dzisiaj bowiem chciałbym się skoncentrować na zamieszczonej na tej płycie instrumentalnej miniaturze, zatytułowanej "Scarlet Pimpernel".
W branżowych publikacjach wspomniane nagranie jest oceniane tak jak całe "The Eternal Idol", czyli negatywnie, a nawet źle. Joel McIver, w swojej biografii BLACK SABBATH, stwierdził, iż utwór ten "nie przyprawia o mdłości jedynie dlatego, że utrzymuje się przez jedynie dwie minuty". W specjalnym wydaniu magazynu Teraz Rock, Paweł Brzykcy określił "Scarlet Pimpernel" jako nijakie, by 10 lat później dodać, że "nie może się równać z poprzednimi miniaturami Iommiego".
Wczytując się w przytoczone powyżej opinie, zastanawiałem się, czy ich autorzy na pewno słuchali tego samego utworu. Lub czy podeszli do niego z należytą uwagą. Bo przecież obiektywnie, "Scarlet Pimpernel" okazuje się właśnie najlepszą spośród tych kilku krótkich, gitarowych kompozycji lidera Sabatów. Zdobyte na przestrzeni lat doświadczenie, zaowocowało aranżacją przygotowaną z imponująca pieczołowitością. Pomimo krótkiego czasu trwania, "Scarlet Pimpernel" zadziwia bogactwem treści. Surowy, akustyczny temat otwierający, szybko staje się tłem dla pierwszego tematu melodycznego, ciekawie uzupełniając go w kontrapunktach. Po chwili, Iommi zachwyca drugim już tematem, który powraca jeszcze później, naprzemiennie z tym pierwszym. Koniecznie zaznaczyć trzeba, że obydwie melodie są bardzo "rozłożyste", nie zostały ograniczone do kilku dźwięków. Dla wzmocnienia nastroju "Scarlet Pimpernel", kilka ścieżek gitary "doprawiono" jeszcze ubogacającymi muzyczne tło dźwiękami instrumentów klawiszowych, oraz podkreślającymi akcenty, "szelestami" perkusyjnych talerzy.
Na koniec, warto poruszyć jeszcze jedną kwestię związaną ze "Scarlet Pimpernel". Mianowicie, legendą obrosło już to, jak wielu muzyków brało udział w tworzeniu nagrań na "The Eternal Idol". Często również występuje niezgoda odnośnie tego, kto za co odpowiadał podczas sesji nagraniowych. Nie inaczej jest w przypadku miniatury będącej przedmiotem tego wpisu. O ile nikt nie podważa, że partie gitarowe nagrał Tony Iommi, o tyle w przypadku instrumentów perkusyjnych nic nie jest oczywiste. W zależności od źródła informacji, odpowiedzialny był za to jeden z dwóch perkusistów: Eric Singer lub Bev Bevan.
Reasumując – "Scarlet Pimpernel" to niepozorny klejnot wielkiej urody.


.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz