Z historii muzyki: CAMEL "The Snow Goose" (1975)

 



 
 W roku 1975 wydany został trzeci album zespołu CAMEL, zatytułowany "The Snow Goose". Płyta ta okazała się być przełomową w karierze grupy - osiągnęła 22 lokatę w zestawieniu sprzedaży w UK, oraz pozycję 162 na prestiżowej liście Billboard.

 "The Snow Goose" jest przez wielu uznawana za największe osiągnięcie CAMEL, oraz za jeden z pomnikowych albumów pierwszej ery rocka progresywnego. Dość przytoczyć fragmenty dwóch recenzji z polskich periodyków muzycznych: "To już rzeczywiście Camel w najczystszej postaci. Camel, który z łatwością łączy w całość różnorakie wątki melodyczne. Camel, który kładzie nacisk na staranną aranżację. Camel, który w urzekający sposób operuje nastrojem. Mamy tu naprawdę niezwykłe melodie (...) Najpiękniejszy Camel. Bez żadnego ale...". Tak pisano na jej temat w magazynie Tylko Rock, nr 4 z kwietnia 1997 roku. I jeszcze urywek oceny z pierwszego numeru periodyku Lizard: "... to opus magnum zespołu. Album, o którym wiele pisać nie trzeba, bo każdy szanujący się fan rocka progresywnego powinien go znać. Ba, MUSI go znać! To piękna, instrumentalna płyta..." - to słowa Agnieszki Wilczyńskiej. 

 Powyżej nadmienione zostało o jednym z czynników, który czyni "The Snow Goose" płytą jeszcze bardziej wyjątkową. Jest to album całkowicie instrumentalny, pozbawiony tekstu. Choć według pierwotnego założenia, wszystko miało być bardziej typowe. Poszukując pomysłu na warstwę fabularną swojego trzeciego wydawnictwa, muzycy CAMEL zdecydowali się w końcu "oprzeć" teksty na wątkach zaczerpniętych z opowiadania "Śnieżna gęś" autorstwa Paula Gallico. Ten jednak nie wyraził na to zgody - według legendy był on zdeklarowanym przeciwnikiem palenia papierosów. Bez sensu? No to spójrzcie na okładkę drugiego albumu CAMEL, "Mirage" i porównajcie go z paczkami papierosów marki "Camel'... W związku z takim obrotem sprawy, członkowie grupy podjęli decyzję, iż ich "The Snow Goose" będzie dziełem stricte instrumentalnym.

 Sesja nagraniowa "The Snoow Gosse" rozpoczęła się w Styczniu 1975, a już w Kwietniu płyta trafiła do sprzedaży. Nagrania zrealizowane zostały w Island Studios oraz Decca Studios w Londynie, w niezmienionym od czasów pierwszego albumu składzie: Andrew Latimer - gitary, flet, wokalizy, Peter Bardens - instrumenty klawiszowe, Doug Ferguson - gitara basowa oraz Andy Ward - perkusja i instrumenty perkusyjne. W nagraniach udział wzięła również London Symphony Orchestra, pod batutą Davida Bedforda. 

 Nie tylko recenzenci oraz fani rocka progresywnego darzyli "The Snow Goose" estymą. Płyta ta była również bliska sercom muzykom CAMEL. Świadczy o tych chociażby fakt, iż koncertowa rejestracja albumu (w całości!), trafiła na pierwsze koncertowe wydawnictwo grupy, "A Live Record". Ponadto, w roku 2013 Andrew Latimer, wraz ze swoimi ówczesnymi muzycznymi kompanami, zarejestrowali "The Snow Goose" na nowo. 

 O urodzie i niewątpliwych walorach "The Snow Goose" każdy powinien przekonać się sam, podczas wciągającej lektury albumu. Ja jednak muszę dodać od siebie, że oprócz wspomnianych wcześniej atutów, omawiana płyta ma również pewien feler. Otóż, jest nim w mojej opinii zbytnia fragmentaryczność poszczególnych części / tematów. Niektóre z nich są nadmiernie krótkie, co niestety umniejsza im indywidualnej wartości. W związku z tym, "The Snow Goose" roztacza swoją magię słuchana w całości, niełatwo jest jednak wyłuskać z niej jakieś wybijające się nagranie, które mogłoby być wizytówką wydawnictwa. Dla mnie jest to kwestia istotna, choć dla wielu może być jedynie narzekaniem zgryźliwego tetryka...

P.S. za oprawę graficzną oryginalnego wydania "The SNow Goose" odpowiadała agencja Modula. 

Komentarze

Popularne posty