SŁOWEM O MUZYCE: KLAUS MITFFOCH "Klaus Mitffoch" (1984)

 



Dyskografia zespołu KLAUS MITFFOCH jest niezwykle skromna, lecz bardzo treściwa. To tylko dwa single i jeden pełny album, lecz nagrania te są już legendarne w pewnych kręgach. Gdy eponimiczny album formacji został wydany w 1984 roku, oczywistym było, że Klaus gra jak nikt inny w Polsce, i nikt nigdy w naszym kraju nie zagrał tak jak on...

Do dzisiejszego dnia, propozycja muzyczna grupy jest niełatwa do sklasyfikowania. Na stronie Wikipedii określono muzykę kwartetu jako "nowa fala / post punk". Niewątpliwie, to co grał Lech Janerka z kolegami, wyrastało z punkowego pnia. Świadczy o tym programowa prostota konstrukcji piosenek – wstęp, zwrotka, refren, łącznik, zwrotka, refren, itd. Zespół chętnie wykorzystywał punkowe, szybkie tempa, nie wzbraniając się ponadto od grania bardziej gwałtownego oraz uderzania w słuchacza mocniejszym riffem, gdy tylko uznawali to za stosowne.

Przy całej swojej "punkowości", muzyka z albumu jest bardzo melodyjna. Lub może tylko mi się taka wydaje... Ta melodyjność nie miała jednak właściwie nic wspólnego z graniem ówczesnych gwiazd polskiego rocka, takich jak np. ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY, LADY PANK, LOMBARD czy BAJM. Jaskrawo wybrzmiewająca chęć do eksperymentowania, sytuowała Klausa raczej po tej samej stronie muzycznej barykady, po której znajdowała się REPUBLIKA. Nie można również pominąć jeszcze jednej, bardzo istotnej cechy materiału przygotowanego przez wrocławian - umiejętności muzyków pozwalały im na swobodne łamanie rytmów i "wypowiadanie" się w zróżnicowanym metrum w obrębie poszczególnych piosenek. Miłośnicy wirtuozerskich popisów nie mają tu jednak czego szukać... Kusi mnie, żeby jako bardziej popularny punkt muzycznego odniesienia, przywołać nazwę TALKING HEADS – szczerze zdziwiłbym się, gdyby członkowie KLAUS MITFFOCH nie lubili wczesnych nagrań Amerykanów. Przy czym, ekipa Davida Byrne'a nigdy nie zagrała tak ostro jak Polacy...

Ostatnią składową przekazu KLAUS MITFFOCH, o której trzeba nadmienić chociaż w wielkim skrócie, były teksty – równie nietypowe i intrygujące, jak i sama muzyka. Autorami liryków byli Lech Janerka i jego żona, Bożena. W swoich pracach, artystyczne małżeństwo dosyć ostro, a jednocześnie w metaforyczny sposób komentowało i kontestowało PRL-owską rzeczywistość tamtych lat. Poddawali krytyce nie tylko to co "na zewnątrz", ale również "wnętrze" jednostki – jej postawy, wobec tego co było jej dane. Ton tekstów Państwa Janerka był zróżnicowany – zazwyczaj ironicznie prześmiewczy, choć potrafili "przemówić" bardziej poważnie, jak na przykład w piosenkach "Klus Mitroh", czy przede wszystkim w mrocznym ostrzeżeniu "Strzeż się tych miejsc"...

Na omawianym albumie zamieszczono 16 nagrań, które "upchnięto" w niecałe 39 minut. Uświadamia to, że KLAUS MITFFOCH wypowiadał się w sposób zwięzły i dosadny. Płyta nagrana została w składzie: Lech Janerka – śpiew i gitara basowa (piekielnie zdolnym basistą Janerka był i nadal jest), Wiesław Mrozik i Krzysztof Pociecha na gitarach, Marek Puchała – bębny. Na instrumentach klawiszowych gościnnie zagrał Wojciech Konikiewicz.

Tytułem krótkiej puenty – płyta "Klaus Mitffoch" to lśniący czystym złotem, pomnik niepokornej i nieposkromionej wyobraźni muzycznej. Szkoda tylko, że takich płyt jest tak mało... Album ten zasługuje na długie opracowanie w moim ulubionym, magazynie Lizard Magazyn.

Komentarze

Popularne posty