Z historii muzyki: DRAGON "Horda Goga" (1989)

 



Debiutu zespołu DRAGON zapragnąłem posłuchać po przeczytaniu recenzji zamieszczonej we wspaniałym magazynie / zinie (niepotrzebne skreślić) "I Am Death". Tak na temat tego albumu pisał Tomasz Krajewski: "Horda Goga" to dziewięć wykurwistych numerów gęsto okraszonych czernią (...) Nie potrafię jednoznacznie określić tej mieszanki drapieżnego thrashu, blacku i death metalu, którą DRAGON swym pazurem wyrył na tym krążku, podobnie jak trudno byłoby znaleźć jakikolwiek inny zespół grający podobnie." No i właściwie w tej materii mogę dodać jedynie, że po dziś dzień, debiut DRAGON jest jedną z najwspanialszych i najważniejszych płyt w historii polskiego metalu Chociaż, jest jeszcze jedna kwestia...

... która od pierwszego odsłuchania nie daje mi spokoju. Skąd wśród tych wszystkich, melodyjnych co prawda, lecz jednak surowych utworów, wzięła się instrumentalna miniatura "Cerveza"? Jasne, zamieszczanie instrumentalnych, akustycznych miniatur na płytach zespołów metalowych nie było novum nawet w roku 1989 (kiedy to opublikowano pierwszą wersję omawianej płyty). A jednak wspomniana "Cerveza" jest czymś innym... Choć nagranie trwa niespełna 1,5 minuty, i zbudowane zostało jedynie przy "użyciu" gitar - akustycznych i grającej solo gitary elektrycznej, zaskakuje bogactwem dźwięków i poziomem skomplikowania. Kilka różnych motywów płynnie przechodzi z jednego w następny, podlegający dynamicznym zmianom przebieg melodyczny kompozycji jednocześnie implikuje wariacje w obrębie tempa i rytmu nagrania. A tu musimy wziąć uwagę, że taką funkcję spełnia zazwyczaj sekcja rytmiczna, zaś w tym nagraniu perkusji nie uświadczymy (a bas, choć zapewne "jest", to został zagrzebany podczas miksowania całości). Po prawdzie - "Cerveza" jest olśniewającym świadectwem dojrzałości kompozytorskiej...

Według informacji zapisanej na okładce płyty, "Horda Goga" nagrana została w składzie: Marek Wojcieski - śpiew, Leszek Jakubowski - gitara, Krzysztof Nowak - gitara basowa, Krystian Bytom - perkusja. Zastanawiający jest brak wśród wymienionych grającego na gitarze Jarosława Gronowskiego. Absencja tego ostatniego w procesie nagrywania albumu spowodowana była odbywaniem służby wojskowej. Choć jest to informacja, na którą natrafiłem "gdzieś, kiedyś", a nie jestem w stanie jej zweryfikować.

Ciekawostką związana z "Hordą Goga" jest fakt, że jako pierwsza na rynek trafiła wersja anglojęzyczna. W tym konkretnym przypadku, partie wokalne zostały wykonane przez... Grzegorza Kupczyka.

Komentarze

Popularne posty