C.D.N. - Ciekawe-Dobre-Niezwykłe, czyli historia polskiej fonografii.




Mówi się, że natura nie znosi próżni. Dowodem na to jest chociażby historia polskiej fonografii. Wkrótce po zakończeniu II Wojny Światowej (mam na myśli działania na kontynencie europejskim), bo już w roku 1945, utworzona została w Polsce wytwórnia płytowa "Mewa". W roku kolejnym powstały kolejne dwie: "Fogg Record" oraz "Gong". Niestety, wszystkie one zostały zlikwidowane na przełomie lat 40 i 50 w ramach walki, jaką nowa władza wypowiedziała wszelkiej prywatnej inicjatywie. Komisje likwidacyjne posunęły się nie tylko do zakończenia działalności przedsiębiorstw, jak również zniszczenia dużej części zmagazynowanych płyt z nagraniami.

W tym samym czasie, jeszcze w roku 1945, na bazie majątku przedwojennej wytwórni płytowej "Odeon" utworzone zostały Polskie Zakłady Fonograficzne "Odeon", będące przedsiębiorstwem państwowym. Przedsiębiorstwo to było kilkukrotnie przekształcane, a jego struktury podlegały odgórnej reorganizacji. Ostatecznie, przyjęta została nazwa Polskie Nagrania "Muza", pod którym to szyldem płyty zaczęto wydawać około roku 1956.
Również w 1956 roku, na krajowy rynek trafiać zaczęły płyty winylowe publikowane pod egidą wydawnictwa "Pronit". Tu sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Oto bowiem, pierwotnie zakłady "Pronit" były przedsiębiorstwem chemicznym (pełna, oficjalna nazwa to Zakłady tworzyw Sztucznych "Pronit"). Gdy w ramach działalności przedsiębiorstwa rozpoczęto produkcję polichlorku winylu oraz uruchomiono tłocznię płyt gramofonowych (!), "Pronit" stał się producentem tego nośnika nie tylko dla Polskich Nagrań, lecz również dla chyba wszystkich działających w czasach PRL wydawnictw muzycznych. Żeby jednak jeszcze bardziej zagmatwać sprawę, to początkowo nagrania wykonawców tworzących dla "Pronitu", wydawane były przez... Polskie Nagrania. I bądź tu mądry człowieku...
przez wiele lat Polskie Nagrania "Muza" i "Pronit" miały tzw. "duopol" na terenie Polski. Kolejne usankcjonowane oficjalnie wydawnictwa muzyczne powstały dopiero w latach 70. Wbrew pozorom, ta na pewno nieciekawa sytuacja w świecie muzyki w Polsce, ułatwia melomanom "prześledzenie" tego, co w Polsce nagrywano, na wyszukiwanie muzycznych perełek, zapomnianych (lub nie) fonograficznych klejnotów. Niestety, w odniesieniu do Nas, Polaków nadal aktualne jest stwierdzenie, że "cudze chwalicie, swego nie znacie". W kolejnych wpisach opatrzonych hasłem "C.D.N." (czyli Ciekawe, Dobre, Niezwykłe), postaram się wygrzebać z archiwów rzeczy mniej i bardziej oczywiste, które tak czy owak warto przypominać.

Komentarze

Popularne posty