LADY PANK "Lady Pank" (1983) cz. 2



Najdłuższy na płycie, "Wciąż bardziej obcy" jest najbardziej "klasycznym" utworem z debiutu LADY PANK. Kompozycja ta ma strukturę dwudzielną – w części pierwszej wokalista, którym w tym przypadku jest sam Jan Borysewicz, akompaniuje sobie na gitarze. Jego matowy, choć niepozbawiony emocji głos świetnie pasuje do snutej opowieści – uwielbianego przez tłumy idola trapi poczucie samotności. W drugiej części "Obcego" do lidera dołączają pozostali instrumentaliści. Nie słyszymy tutaj jednak żadnego gwałtownego zrywu – wszystko utrzymane jest nadal w nastroju melancholii i smutku. Wspominani w tym tekście już tyle razy The POLICE nigdy nie nagrali niczego podobnego.

Pewnym jest, że nie byłoby tak spektakularnego sukcesu nagrań LADY PANK, gdyby nie fenomenalne teksty. Andrzej Mogielnicki zdołał niezwykle celnie i trafnie, z humorem, ale i z odpowiednio ostrym pazurem ironii, sportretować polskiego obywatela tamtych czasów, ukazując go przez pryzmat jego bolączek codziennego życia. O "Wciąż bardziej obcy" pisałem przed chwilą, w "Mniej niż zero" podmiot liryczny pozbawia złudzeń wszystkie młode osoby, które myślą, że dobrymi chęciami i pracą zdołają pokonać system i cokolwiek osiągnąć; "Kryzysowa narzeczona" jest skargą człowieka, którego narzeczona wyjechała na zachód, zostawiając go na pastwę losu w szarej, PRL-owskiej rzeczywistości; "Fabryka małp" traktuje o zezwierzęceniu relacji międzyludzkich, z kolei "Zamki na piasku" to przysłowiowe majaczenia, podlewane alkoholem. Nawet tytuł instrumentalnego "Zakłócenia porządku" ma znaczenie – w parze z sugestywną warstwą muzyczną, autmatycznie kieruje nasze skojarzenia w stronę Stanu Wojennego. O klasie tekstów Mogielnickiego świadczy również to, że okazują się być ponadczasowe.
Warto jeszcze poświęcić uwagę składowi, jaki nagrywał debiut LADY PANK. Borysewicz był już wówczas gitarzystą znanym i uznanym (grał wcześniej w BUDCE SUFLERA), zaczęto go również cenić jako sprawnego "muzyka sesyjnego" – jego nazwisko pojawiło się na płycie "Układy" Izabeli Trojanowskiej. Paweł Mścisławski i Jarosław Szlagowski byli wcześniej "pacjentami" ODDZIAŁU ZAMKNIĘTEGO, nagrali nawet część jego pierwszej płyty. Profesjonalnych "szlifów" nie miał za to drugi gitarzysta Lady, Edmund Stasiak. Podobnie było w przypadku Janusza Panasewicza. Ale ten, jako frontman, miał przed sobą o wiele trudniejsze niż Stasiak, zadanie. Z którego jednak wywiązał się popisowo. Teksty przygotowane przez "Mogiela" zaśpiewał głosem charakterystycznym, z wielką charyzmą, wkładając w to całe serce. Choć podobno początkowo nie wykazywał zadatków na rockowego wokalistę z prawdziwego zdarzenia, w jakiego szybko się przeistoczył...
To wszystko o czym napisałem, plus zaraźliwe melodie, jakich pełno było w piosenkach, sprawiło że zespół odniósł ogromny wręcz (jak na polskie realia) sukces. Sześć z dziesięciu piosenek z płyty odnotowano na pierwszym miejscu Listy Przebojów Trójki. W ramach promocji, zespół ostro harował i równie ostro balował na wyczerpujących i bardzo intensywnych turach koncertowych. I zapewne dlatego muzycy nie mieli czasu by porządnie przysiąść do piosenek tworzonych z myślą o kolejnym longplayu. W porównaniu do błyskotliwej i uzależniającej "jedynki", druga płyta LADY PANK to była prawdziwa "Ohyda". Ale o tym więcej innym razem...
P.S. autorem fotografii zespołu jest Andrzej Tyszko.

Komentarze

Popularne posty