MORBID "December Moon" (1987)
Za pionierów szwedzkiego death metalu przyjęło uważać się zespół ENTOMBED, a bardziej ściśle ich "wcielenie" z okresu demówkowego, czyli NIHILIST. Ale trzeba pamiętać, że pierwsze demo NIHILIST, "Premature Autopsy" zostało stworzone w pierwszej połowie 1988 roku. Tymczasem już w grudniu roku 1987 wybrańcy mogli zapoznać się ze wspaniałym materiałem zespołu MORBID, zatytułowanym "December Moon"...
Jak na tamte czasy, i specyficzne warunki, demo brzmi całkiem nieźle. Gitarzyści wycinają chwackie riffy, są nawet gitarowe solówki, nie ma mowy o "łupaniu" cały czas w jednym rytmie i tempie. Całość, na którą składają się cztery utwory, brzmi co prawda surowo, ale konstrukcje utworów są dalekie od prymitywizmu...
Ktoś może zakrzyknąć, że muzyka z "December Moon" to nie jest prawdziwy death metal, że zbyt dużo tam elementów black metalu... Na taki odbiór tego materiału na pewno rzutuje fakt, że wokale popełnił tutaj Dead, pamiętany najlepiej z jego poczynań w MAYHEM. Mroczna, "czarna" atmosfera emanuje nie tylko z muzyki, lecz również tekstów. Lecz wtedy (przypomnę - rok 1987) nie było to niczym niezwykłym na niwie death metalu - wystarczy wspomnieć wydane dwa lata wcześniej "Bestial Devastation" SEPULTURY, czy pochodzące również z 1987 demo MORBID ANGEL "Thy Kingdom Come".
W składzie MORBID, oprócz wspomnianego Dead'a, grali również m. in. Ulf Cederlund (tutaj jako Napoleon Pukes) oraz L.G. Petrov (jako Drutten) - obaj odnaleźli się później w składzie ENTOMBED...
żeby nie przedłużać - "December Moon" to cudownej urody klejnot podziemnego jeszcze death metalu. A zaśpiew kończący "Disgusting Semla" jest jednym z najbardziej porażających przykładów ZŁA w muzyce metalowej...


.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz