BAJM "W głośnikach wciąż muzyka gra"
Z czym kojarzy wam się nazwa BAJM, lub nazwisko Beaty Kozidrak? Od wielu lat, niestety głównie z kuriozalnymi występami na kolejnych imprezach sylwestrowych, transmitowanych w telewizji. A przecież kiedyś BAJM "dostarczał" słuchaczom naprawdę dobrą muzykę. Ale po kolei...
Zespół BAJM zaczął grać muzykę rockową mniej więcej w roku 1980. Wydany w 1983 roku debiutancka płyta formacji (około rok wcześniej album wydany został w formie kasetowej, z nieco innym programem), była prawdziwą kopalnią hitów – wystarczy wymienić takie tytuły jak "Józek, nie daruję Ci tej nocy", "Nie ma wody na pustyni", "Co mi Panie dasz", "Żal prostych słów" czy "Różowa kula". Krążek okazał się również sukcesem komercyjnym. Sporym zaskoczeniem okazał się drugi longplay formacji – wydany w roku 1985 pt. "Martwa woda". Muzycy odeszli od przebojowego i melodyjnego rocka, w zamian oferując muzykę bardziej ambitną, a przy tym utrzymaną w doprawdy ponurym tonie. Prawdziwy popis swoich umiejętności dała Beata Kozidrak – jej partie wokalne do dzisiaj wprawiają w osłupienie. Największą popularnością cieszył się utwór "Małpa i Ja". Kolejna płyta formacji, "Chroń mnie", była powrotem do przebojowości debiutu. Muzyka brzmiała jednak bardzo nowocześnie, muzycy czerpali z tego co było wówczas modne w muzyce rockowej, flirtując nawet z estetyką hair metalu – chociażby w "płynie w nas gorąca krew". Z drugiej strony, o wiele śmielej niż dotychczas, korzystali z dobrodziejstw instrumentów klawiszowych – zwróćcie uwagę na utwór "Wielka inwazja". Wielkim hitem z tej płyty stała się ballada "Dwa serca, dwa smutki". Ja do moich ulubionych utworów zaliczam jeszcze "Diament i sól"...
... i właściwie po wydaniu płyty "Chroń mnie" skończył się najlepszy okres w historii zespołu BAJM. Na wydanym w 1988 albumie "Nagie skały", ze starego składu pozostała jedynie Beata Kozidrak. W oczywisty sposób przełożyło się to na zawartość muzyczną. Tym razem pogoń za muzyczną modą nie przyniosła dobrych rezultatów. Niby wciąż był ro rock, ale zanadto wygładzony – brzmienie pozostawiało naprawdę wiele do życzenia, podobnie jak po prostu nieciekawe pomysły. A choć "Nagie skały" były kolejnym sukcesem komercyjnym, to moim zdaniem niezasłużonym. Lepiej, bo po prostu bardziej rockowo, Beata i muzycy jej towarzyszący (m. in. Marek Raduli), zagrali na wydanej w roku 1990 "Białej armii". Utwór tytułowy do dzisiaj jest jednym z największych przebojów grupy. Ja osobiście jednak nie znalazłem na tym albumie nic interesującego dla siebie. Rok 1993 przyniósł fanom zespołu "Płomień z nieba" – najlepszym jego fragmentem jest zdecydowanie ballada "Przyjaciel". Ostatni dobry utwór BAJMu to w mojej opinii "Dziesięć przykazań" z wydanego w roku 1995 albumu "Etna"...
W następnych latach Beata Kozidrak już całkowicie oddała się muzycznej komercji, nagrywając mdłe popowe piosenki i odcinając kupony od dawnej sławy...
A teraz czas na moją playlistę:
1. Płynie w nas gorąca krew
2. Nie ma wody na pustyni
3. Przyjaciel
4. Diabelski krąg
5. Dwa serca, dwa smutki
6. Żal prostych słów
7. Dziesięć przykazań
8. Diament i sól
9. Czaruj mnie
10. Co mi Panie dasz
P.S. na zdjęciu Beata Kozidrak w roku 1985. Autorem fotografii jest Mirosław Stępniak.


.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz