SIGH "In Somniphobia" (2012)


Od kiedy miałem mniej więcej 7 lat, zaczęły mi się podobać mroczne aspekty sztuk wizualnych. W oglądanych bajkach mój wzrok przyciągały zwłaszcza postaci rozmaitych potworów bądź fantastycznych złoczyńców. Podobnie było z różnymi obrazkami i malunkami. Wszak w czasach mojej młodości zaczęto puszczać w telewizji więcej zachodnich bajek, w kioskach leżały komiksy o super bohaterach z U.S.A., w domu pojawiały się zeszyty "Fantastyki". To wszystko wywarło bardzo silny wpływ na mój młody umysł i gust, daleki jeszcze od ostatecznego ukształtowania się...

... à propos gustu – na moich preferencjach muzycznych najsilniejsze piętno wywarł zapewne fakt, że od małego – dzięki rodzicom – miałem kontakt z muzyką rockową. Później pomógł starszy brat... Ale jestem pewien, że również te moje – wspomniane na samym początku – zamiłowanie do "mrocznych obrazków" sprawiło, że zacząłem interesować się muzyką metalową. Gdy moi koledzy byli zniesmaczeni okładkami albumów np. CANNIBAL CORPSE, ja nie mogłem oderwać od nich oczu. Gdy większość moich rówieśników naśmiewała się z estetyki potworów, krwi, tajemniczych symboli itd., ja napawałem nimi wzrok, odnajdując w wielu z nich prawdziwe dzieła sztuki... Choć takie refleksje przyszły dopiero po wielu latach. Potrzeba bowiem nabrać odpowiedniej perspektywy, a ta przychodzi jedynie wraz z uciekającym czasem...
... i właśnie ta perspektywa sprawia, że bardzo krytycznie wybieram okładki płyt, które Wam tutaj od czasu do czasu prezentuję, na które chciałbym zwrócić Waszą uwagę. Choć przez te kilka dekad widziałem już całą "masę" świetnych okładek płyt metalowych i rockowych (choć i w innym gatunkach muzycznych zdarzają się prawdziwe perełki), i wiele z nich mi się podoba, właśnie przez wzgląd na przyjętą przez ich twórców estetykę, to zdaję sobie sprawę, że tylko nieliczne z nich zasługują na miano dzieł sztuki. A za takie można moim zdanie uznać obraz zdobiący okładkę płyty "In Somniphobia" zespołu SIGH...
... choć nie mogę nazwać siebie nawet początkującym znawcą malarstwa, to z tego co wyczytałem, wnioskuję, że na pierwszy rzut oka rzeczony obraz wygląda na dzieło impresjonisty. Przedstawia bowiem scenkę sytuacyjną – ot, na jakimś targu zjawiła się można Pani, której plebs oddaje wyrazy szacunku. Na "trop" impresjonizmu wskazywałyby równiez użyte przez malarza kolory i barwy. I wszystko byłoby jasne i oczywiste, gdyby nie to, że zostało to wymieszane z turpizmem, groteską, wizualnym horrorem... Wspomniana można Pani pcha przed sobą wózek, w którym leżą ciała martwych noworodków. Tu pragnę od razu odżegnać jakiekolwiek zarzuty o fascynację dewiacją – wszak ten element obrazu jest tak naprawdę niczym innym, jak wariacją "na temat" robionych dawniej fotografii pośmiertnych, które przechowywane były w rodzinnych albumach... Co jeszcze? Przyjrzyjcie się, z jakim uczuciem mała dziewczynka wpatruje się w trzymaną przez siebie czaszkę, doszukajcie się tego małego szczegółu, co robi kot... Jak dla mnie takim dopełnieniem chorej atmosfery omawianego malunku jest to, że jego autor zadbał nawet o taki detal, jak ceny sprzedawanego towaru... Mistrzostwo!
No ale właśnie, autorem obrazu jest Eliran Kantor, który ma na swoim koncie okładki dla ponad 130 zespołów !!! (dane z Metal Archives), wśród których znajdziemy takie nazwy jak: HELLOWEEN, ICED EARTH, Immolation, Incantation, SODOM, TESTAMENT czy polski Thunderwar.

Komentarze

Popularne posty