LED ZEPPELIN "Whole Lotta Zep"
Jeżeli chodzi o muzykę, to lubię słuchać dosyć zróżnicowanych dźwięków. Jestem przy tym bardzo wybredny... a nawet jeszcze bardziej. Za przykład niech posłuży zespół LED ZEPPELIN – na całym świecie sprzedano ponad 200 milionów płyt tej legendarnej i otoczonej kultem formacji. A moim zdaniem ich muzyka była i ciągle jest mocno przeceniana, bo tak naprawdę w swojej studyjnej dyskografii mają jedynie... 10 dobrych utworów!
Co jest dla mnie istotne w muzyce? Mocne i ciężkie riffy gitarowe, zamiennie z dobrymi melodiami. Oprócz tego bardzo cenię sobie "kombinowanie" w muzyce. Istotne jest dla mnie to, żeby w graniu słychać było "polot", że muzycy mieli w sobie tę nieokreśloną "iskrę". No i dodatkowo to wszystko powinno być zaserwowane z dobrym brzmieniem (w tej kwestii decydujące jest dla mnie brzmienie werbla!). Wszystkie te elementy możemy odnaleźć w nagraniach Zeppelinów, ale niestety dobrych pomysłów starczyło jedynie na wspomnianą dziesiątkę...
...i tak - gitarowy czad możemy usłyszeć przede wszystkim w wiedzionym przez galopujący (jak na rok 1969 oczywiście) gitarowy riff "Communication Breakdown" i miażdżącym swoim ciężarem "Dazed And Confused" z pierwszej płyty. Na "II" zamieszczono wyborny "Whole Lotta Love", w którym wymiatanie gitary i basu, kanonady perkusji i ekspresyjne wokale doprawiono intrygującym interludium. Nagrania te były pionierskie w dziedzinie hard rocka i bez wątpienia posłużyły jako muzyczny drogowskaz dla Tony'ego Iommi i jego ponurych kompanów. Ale członkowie LED ZEPPELIN nie stawiali jedynie na "mocne uderzenie". Równie chętnie i często sięgali po gitary akustyczne, całymi garściami czerpiąc z muzyki nazywanej potocznie folkową. Już na pierwszym swoim albumie zagrali w tej stylistyce iście popisowo w "Your Time Is Gonna Come", który to utwór tak wspaniale został okraszony "wjazdami" instrumentów klawiszowych w refrenach. Kilka minut inspirowanego folkiem oddechu dali swoim słuchaczom również w utrzymanym w dosyć lekkim (muzycznie) tonie "Tangerine" z trzeciej płyty. Ten album był zresztą w momencie wydania uznany za... co najmniej zaskakujący. Albowiem muzycy, bardziej pewni siebie, odważniej wymieszali elementy rockowe i akustyczne. Nawet uznawany za hard rockowy klasyk, "Immigrant Song", był w swojej dźwiękowej materii o wiele lżejszy niż wspomniane już nagrania z dwóch pierwszych krążków. To, jak sprawnie muzycy LED ZEPPELIN zacierali granice między "elektrycznym" a "akustycznym" słychać najlepiej na przykładzie ich najsłynniejszego utworu – "Stairway To Heaven" z płyty "IV". Muzyczną perłą z zupełnie innej bajki było natomiast "No Quarter" z płyty "Houses of the Holy" – cudownie "odrealnione", tak tekstowo, jak i w warstwie muzycznej oraz brzmieniowej (ciekawe efekty specjalne). Muzycy "namieszali" też co nieco z konstrukcją utworu. Moim zdaniem "No Quarter" to Zeppelinowe spojrzenie na rock progresywny, którego wpływom nie da się w tym przypadku zaprzeczyć.
Po wydaniu wspomnianego "Houses of the Holy", wena i natchnienie, jakby zupełnie wyparowały z muzyków. Kolejne krążki sygnowane nazwą zespołu były ostrym zjazdem po równi pochyłej – począwszy od złożonego w dużej części z "odrzutów" z wcześniejszych sesji nagraniowych "Physical Graffiti", przez po prostu nijakie "Presence", aż do iście pokracznego "In Through the Out Door". Dość wspomnieć, że z tych trzech wspomnianych płyt za wartościowe można uznać jedynie dwa utwory – hard rockowy "The Rover" i blues rockowe "Tea For One"...
Reasumując, w odniesieniu do muzyki LED ZEPPELIN można by zapytać – o co tyle krzyku? Kwestia jest jednak o wiele bardziej złożona, a o sukcesie zespołu bardzo często decyduje też szereg innych czynników poza-muzycznych. Tak było i w tym przypadku, ale to już temat na osobny wpis.
I na koniec tradycyjnie playlista:
1. Communication Breakdown
2. Dazed and Confused
3. Your Time Is Gonna Come
4. Whoe Lotta Love
5. Immigrant Song
6. Tangerine
7. Stairway To Heaven
8. No Quarter
9. The Rover
10. Tea for One


.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz