BEHEMOTH "Zos Kia Cultus" (2002)


Słuchaliście już najnowszej pyty BEHEMOTH? Bo ja tak, i dlatego... napiszę o jednej z najlepszych moim zdaniem i chyba tak naprawdę najważniejszej w historii zespołu płycie, jaką jest "Zos Kia Cultus (Here And Beyond)".

Wydana w 2002 roku (tak, to już ponad 20 lat minęło!) "Kultowa Zośka" została nagrana w tym samym składzie co jej poprzedniczka, czyli "Thelema.6". Dla przypomnienia – w skład zespołu wchodzili wówczas Bluźnierczy Bliźniacy, czyli Nergal i Inferno oraz Havoc. Dodatkowo, w studio nagraniowym jako basista wspomagał ich Novy, znany z tej czy innej kapeli oraz U.Reck z LUX OCCULTA, obsługujący klawisze. Materiał na płytę nagrano tak jak i poprzednio, w warszawskim Hendrix Studios.
Przejdźmy do zawartości krążka. Już od pierwszego uderzenia gitar w "Horns ov Baphomet" słyszymy, że zmieniło się prawie wszystko. A przynajmniej bardzo wiele. Gitarowe riffy miażdżą swoim ciężarem – tak wolno i ciężko BEHEMOTH nie grał nigdy wcześniej. Wszystkie wskaźniki stylu zostały przesunięte na tryb "death metal". Nawet Nergal bardzo "obniżył" swój głos, a jest kilka fragmentów, w których jest już na granicy pełnoprawnego growlu. Po (wcale nie odległej przecież) black metalowej przeszłości pozostało jedynie wspomnienie. Może jeszcze klimat niektórych fragmentów, ale to chyba tylko złudzenie... Materia dźwiękowa "Zos Kia Cultus" jest bardzo urozmaicona – fragmenty "miażdżące" są co i rusz przeplatane całkiem chwackimi przyspieszeniami – ot jak chociażby to w "Blackest ov the Black". Nie ma mowy o jakiejkolwiek monotonii. Co jednak ważniejsze – sporo dzieje się w obrębie każdego z utworów. Poszczególne "kawałki" wręcz ociekają świetnymi pomysłami, każdy jest inny od pozostałych. Riffy jakie wygrywają Nergal i Havoc są po prostu zajebiste, a w każdym utworze jest ich całe mnóstwo. Równie ciekawe są partie perkusyjne wygrywane przez niezmordowanego Inferno, który co chwila urozmaica tkankę muzyczną przejściami, złamaniami rytmu, "wybitym" z rytmu akcentem itp. Tak naprawdę dopiero po wielu latach zaczynam ogarniać perkusyjny geniusz tego gościa. To na pewno jeden z najlepszych "garowych" w naszym kraju...
Na osobny akapit zasługuje brzmienie tej płyty. Po dwudziestu latach od premiery nadal robi wrażenie. Tak jak wspomniałem – gitary miażdżą, mielą, tną i chlastają (w tych szybszych fragmentach). Z racji tego, że moim muzycznym fetyszem jest brzmienie perkusji, to i przy omawianiu "Kultowej Zośki" muszę podkreślić, że brzmienie "garów" jest po prostu kapitalne. Werbel ma odpowiedni "strzał", stopy cudownie "pykają". Miód na moje sterane uszy. W ujęciu generalnym wszystko brzmi bardzo mocno, ale jednocześnie niesamowicie klarownie, co słychać przede wszystkim na przykładzie perkusji – możemy usłyszeć każde uderzenie w talerz – za przykład niech posłużą chociażby wstęp do "As Above, So Below" czy całe "No Sympathy For Fools".
Czas spędzany z "Kultową Zośką" mija niepostrzeżenie i za każdym razem jest tak samo przyjemny. Dlaczego jednak uważam, że ta płyta jest tak ważna w dziejach tej pomorskiej hordy? No z prostej przyczyny – sukces tego krążka pozwolił Nergalowi wyciągnąć zespół na wyższy poziom. Wówczas BEHEMOTH stanął już tuż za VADER'em, stając się drugim najlepszym zespołem metalowym w kraju. Choć tak osobiście, to uważam, że uczeń mocno przegonił wówczas mistrza. No bo porównując wspaniałe "Zos Kia Cultus" do słabawego "Revelations"... No nie, w ogóle nie ma co porównywać tych dwóch płyt... To dzięki sukcesowi "Zos..." i zwycięstw odnoszonych na kolejnych koncertach trasy promocyjnej, kolejna płyta BEHEMOTH, czyli "Demigod" mogła być miksowana i poddana masteringowi w Szwecji. Omawiana płyta okazała się być dla BEHEMOTH trampoliną do sięgania po kolejne szczeble kariery. Gdyby "Zos..." okazało się porażką, to zapewne BEHEMOTH by teraz nie istniał, albo pogrywał w małych klubach, co niestety jest codziennością wielu ich kolegów po fachu, z którymi dzielili kiedyś sceny...
Reasumując – "Zos Kia Cultus" to bez dwóch zdań kanon polskiej metalowej extremy. Każdy powinien przynajmniej znać ten krążek. A czy go lubi to już kwestia indywidualnego gustu. Najwspanialsze fragmenty albumu? Przebojowe "As Above, So Below", zalatujące thrash metalem "No Sympathy For Fools" i najszybsze w zestawie "Heru Ra Ha: Let There Be Might".

Komentarze

Popularne posty