BLACK SABBATH "Anthology"





BLACK SABBATH z Ozzym Osbournem... no więc, moim zdaniem Ozzy był najsłabszym wokalistą spośród tych, którzy zdołali nagrać z zespołem oficjalnie wydane płyty. Pod względem techniki czy w ogóle możliwości głosowych wszyscy kładli go na łopatki - nie tylko Ronnie James Dio, ale też Ian Gillan i Tony Martin. Z drugiej strony, siłą Osbourne'a była spora charyzma, bez której zespół ani jego wczesne nagrania zapewne nie cieszyłyby się taką popularnością...

Tu przechodzimy do punktu drugiego moich rozważań. Otóż, ze swoim pierwszym wokalistą, BLACK SABBATH nagrali najwięcej słabych płyt - "Vol. 4" czy zwłaszcza "Never Say Die!" po prostu nie da się słuchać (a próbowałem wielokrotnie), "Technical Ecstasy" też jest słabawa, "Sabotage" jest niezła (ale też bez szału). Jednakże to właśnie wiele spośród nagrań z lat 1970 - 1978 przysporzyło zespołowi największej sławy, statusu grupy kultowej i uczyniło z tej nazwy ikonę mocnego grania... 

Z omawianego okresu działalności BLACK SABBATH ja w całości lubię (choć bardziej właściwym byłoby słowo - uwielbiam) tylko jedną płytę, a mianowicie "Sabbath Bloody Sabbath". Ale to temat na inny post... Na co dzień do szczęścia wystarczy mi jedna "składanka" moich ulubionych utworów Tonny'ego Iommi i jego wesołej kompanii - jak poniżej...

1. Black Sabbath
2. The Wizard
3. N.I.B.
4. War Pigs
5. Paranoid
6. Planet Caravan
7. Iron Man
8. Children of the Grave
9. Lord of This World
10. Into the Void
11. Under the Sun
12. A National Acrobat
13. Symptom of the Universe
14. Back Street Kids
15. Dirty Women
16. Breakout

Komentarze

Popularne posty