KLAN "Mrowisko" (1971)
W roku 1971 wydano jedną z najbardziej legendarnych płyt w historii polskiego rocka – "Mrowisko" zespołu KLAN. Wyjątkowy i niezwykły był już sam pomysł na tę płytę, ale żeby nie tworzyć długiej noty historycznej, to zainteresowanych odsyłam do Wikipedii chociażby. Przejdźmy do muzyki...
Za każdym razem kiedy wsłuchuję się w dźwięki "Mrowiska", sam się sobie dziwię, że ta płyta tak mi się podoba. No bo jest to rock mocno psychodeliczny, a za taką muzyką generalnie nie przepadam. Na szczęście przynajmniej prawie nie uświadczymy tutaj popowych ciągot – wyjątkiem jest utwór "Epidemia euforii". Poza tym, reszta kompozycji utrzymana jest w raczej minorowym nastroju, co dobrze trafia w mój gust. Trzeba dodać i podkreślić, że materiał jest bardzo urozmaicony – obok "typowo" rockowego instrumentarium, słychać i wtrącenia akustycznych gitar, i trącące muzyką latynoską partie perkusyjne, są i solowe partie fletu, są podniosłe zaśpiewy chóralne zaśpiewy, a nawet i śpiew ptaków. Uwagę zwraca również charakterystyczny śpiew Marka Ałaszewskiego. Jak na polskie realia (również te muzyczne), "Mrowisko" można spokojnie przypisać do nurtu rocka progresywnego. Tak w Polsce wówczas nie grał nikt inny, muzycy KLANU odważnie przekraczali umowne granice muzyki rockowej.
Żeby być sprawiedliwym i obiektywnym, to muszę zaznaczyć, że po stronie minusów "Mrowiska" trzeba niestety zaliczyć brzmienie. A brzmi to wszystko niestety rachitycznie, bardzo płasko. No ale nagrać dobrze brzmiący album w Polsce na początku lat 70 nie było łatwo. O ile w ogóle było to możliwe...
Reasumując – "Mrowisko" to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika starej muzyki rockowej. Może i komuś się nie spodoba, ale znać trzeba.


.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz